Praktyczny poradnik jak sprawić, żeby Twoje życie było o 71,8 procenta lepsze

Tak jest, ja i zespół naukowców z Bostonu sprawdziliśmy dokładność co do jednej ósmej procenta, tak merytoryczny jest ten artykuł. Sprawdź mnie, yo!
Ale na poważnie: wiem, jak sprawić, żeby Twoje życie było dużo lepsze niż jest. I nie, nie podam Ci listy oczywistych rzeczy, które powinnaś/powinieneś robić, żeby mieć lepsze życie. Listy – długiej i w punktach, oczywiście – żeby czytający przejrzał cały artykuł, chociaż takie informacje można by zawrzeć w jednym zdaniu. Nie odpalę Wam tego numeru starego jak sam internet*, powiem Wam wszystko od razu.
Ale potem przekażę Wam o wiele bardziej istotne informacje 😀


Jak sprawić, żeby Twoje życie było lepsze? Jedz dobrze, wysypiaj się i ćwicz.

Zacznę od tego, że mówiąc ćwicz, nie mam na myśli kultury fitnessu, która zawładnęła umysłami ludzi na całym świecie. Mówiąc jedz dobrze, nie mam na myśli, jedzenia dokładnej ilości kalorii wyliczonej przez dietetyka. Samej zieleninki, żadnego tłustego! Och, nie moi drodzy. Bo to wszystko ściema. Jedno wielkie kłamstwo.
Pewnie – jeśli Twoim celem życiowym jest posiadanie perfekcyjnie wyrzeźbionych mięśni, Bozia z Tobą i trzymam kciuki. Większość ludzi jednak, którzy zaczynają się katować – a przechodząc z obżerania się i lenistwa w gwałtowny rygor, nie można użyć innego sformułowania niż katowanie się – chce po prostu mieć lepsze życie. I jakoś tak się dzieje, że widzą to przez pryzmat chudości.
No i to jest kłamstwo.

Zdradzę Wam prawdę objawioną, która na mnie spłynęła dzisiaj, gdy robiłam kawę: jedząc i żyjąc jak współczesny człowiek nie będziesz szczęśliwy z bardzo prostego powodu: współczesny człowiek nie ma być szczęśliwy, współczesny człowiek ma zapierdalać.
Macie więc wszystko albo nic, chorobę dwudziestego pierwszego wieku. Albo biegasz na siłowni jak chomik w kółeczku i wcinasz 1200 kalorii w sałacie i marchewce**, albo leżysz obłogiem na kanapie przed netflixem i żresz Mcdonalda. Nie ma nic pomiędzy. To nie jest grubo zakrojona akcja, jakiś spisek czy coś, żebyśmy robili osiem godzin jak niewolnicy i kupowali rzeczy w sklepikach, bo konsumpcjonizm czy coś. Nie, tak właśnie się rozwinęliśmy jako ludzkość. Nasze społeczeństwo samo sobie zgotowało taki los i teraz my, jako jego część, myślimy, że to jest normalność.
Ale co jeśli powiem Wam, że to nieprawda?

(wiem, wiem – trochę dramatycznie xD)

Twoje ciało wie najlepiej, czego potrzebujesz. Jedni potrzebują sześciu godzin snu, inni dziewięciu. Jeszcze inni jak nie doładują się porządną dwunastką od czasu do czasu, to nie można ich znieść. Są Ci co nie jedzą mięsa, ale obżerają się frytkami i Ci, co wpieprzają kiełbaski jak paluszki. Znajdziesz osobę, która woli spędzić godzinę na siłowni i taką, która wybierze godzinny spacer.
Ty sam musisz zdecydować jaką osobą jesteś.
Bez rygorów, reżimów czy idealnej wagi.

Ale oto podstawy:
Jedz zdrowo i smacznie. Nie dawaj się nabierać na rzeczy bez cukru, czy z mniejszą zawartością tłuszczu, bo to pic na wodę, fotomontaż. Nie pij coli diet jak wody, bo to nie jest woda, do jasnej ciasnej! To rak w puszeczce, od którego nie utyjesz. Chrupki czasem zastąp orzechami, nie traktuj Mcdonalda jak drugiego domu, nie pij non stop na umór. Brzmi rozsądnie, prawda? Obserwuj swoje ciało, a ono Ci powie, czego potrzebujesz.
Ćwicz. Spaceruj, albo się chociaż rozciągaj. Twoje ciało lubi ruch, nie zostało stworzone do spędzania całego życia w pozycji siedzącej. Ruszaj się i tyle, a będziesz szczęśliwszy, I promise.
Śpij. Po prostu.
I do cholery…
PIJ WODĘ!!!!!

Love you, all!
Maddie B

*Arpanet powstał w 69, także jeśli ma matematyka się nie myli, Internet ma 49 lat! Jeszcze młoda dupa z niego xD

**hiperbolizowałam, żeby podkreślić problem 😀

 

:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *