Wyzwanie 52 książek 2018 – STYCZEŃ, YO!

Jak co roku podejmuję się wyzwania przeczytania pięćdziesięciu dwóch książek. Różnie to bywało w poprzednich latach, bo bycie gangsterem zajmuje mnóstwo czasu, ale w tym roku postaram się pogodzić jedno z drugim 😉 Oto podsumowanie stycznia:

 

 

 

“This savage song” V. E. Schwab – Z kapci nie wyrzuca, ale przyjemnie się czyta. Postaci są wiarygodne, a zdarzenia trzymają czytelnika w napięciu. Zakończenie nie sprawiło, że z utęsknieniem czekam na drugą część, ale na pewno ją kupię i przeczytam jak tylko nogi zaniosą mnie do Waterstone. Na chłodny wieczór jak znalazł.

 

 

 

 

 


 

 

“A conjuring of light” V. E. Schwab – Ostatnio czytałam wiele zakończeń sag czy trylogii i większość mnie zwyczajnie rozczarowała. Ale nie to. Nie powiem, bywa przydługawo, ale to nie zmienia faktu, że jest też świetnie. Postaci rozwijają się tak jak powinny, jest dramatycznie (DRAMAT, YO!) i przygodowo. Ba! Nawet się łezka człowiekowi w oku zakręci. Stanowczo polecam całą serię.

 

 

 

 

 

 

 

 

“Świat według Garpa” John Irving – Książka, o której słyszałam wiele dobrego, i która mnie gorzko rozczarowała. Dobre pisarstwo, ale jednocześnie nudne pitolenie. Cały czas tylko żenujące doświadczenia seksualne i jakieś śmierci. Lubię przerysowane sytuację, ale daaajcie spokój. Pełno jest też taniego moralizatorstwa, którego nie ciepię, a główny bohater to taki fagas, że życzyłam mu jak najgorzej. Nietrafiona pozycja.

 

 

 

 

 

 

 

“Tortilla Flat” John Steinbeck – Z początku ciężko było mi się wczuć w historię, ale im dalej w las, tym lepiej. Powieść czyta się w mgnieniu oka, ale zostaje ona w człowieku na dłużej. Wiele ludzi pisze, że to historia arturiańska, że jakiś biologizm, nawiązania do Biblii, ple, ple, ple. Może i są jakieś nawiązania, ale nie są one potrzebne czytelnikowi do poczucia tej historii. Jak najbardziej polecam.

 

 

 

 

 

 

 

“Przyrodni brat” Penelope Ward – Mały, parszywie napisany koszmarek. Lubię romanse, ale ten jest tak przerysowany, że staje się swoją własną parodią. Autorka wlepia te same sceny po raz kolejny, ale napisane z punktu widzenia wybranka głównej bohaterki. Dialogi są przeklejone słowo w słowo, nie żartuję! Jeżeli to nie jest lenistwo i bezczelne parcie na hajs, to ja nie wiem.

 

 

 

 

 

Teraz czas zabrać się za książki na luty!

Cheers!

Maddie B

:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *