(POP) KULTURALNE PODSUMOWANIE 2017

Nie był to obfitujący w kulturalne wydarzenia, cudowne powieści i wciągające filmy rok, ale to tylko sprawia, że ta notka jest łatwiejsza do napisania… To wcale o mnie dobrze o mnie nie świadczy, co? Poprawię się, obiecuję!

 

 NAJWAŻNIEJSZE (POP) KULTUROWE WYDARZENIA W 2017 BY MADDIE

 

  • Odkrycie Victorii Schwab. To najświeższa z rzeczy, które mi się przydarzyły, więc jest na pierwszym miejscu, ale nie jest to jakieś oficjalne pierwsze miejsce, bo lista jest nie po kolei. Tak czy siak! Powieść “A darker shade of magic” miałam już od jakiegoś czasu. Kupiłam ją sobie jeszcze w Anglii… ze względu na okładkę. Przywiozłam ją ze sobą do Amsterdamu i odkąd zaczęłam czytać… jestem kompletnie sprzedana. Jestem już na trzeciej części tej trylogii i zaczęłam drugą serię autorstwa pani Schwab. Ma kobieta talent!
  • Stranger Things. Obejrzałam ten serial jakiś miesiąc przed wyjściem drugiego sezonu i natychmiast się zakochałam. To obecnie jeden z moich ulubionych seriali. Jest zajebisty! Nie dość, że klimatyczny, ze świetną historią, super muzyczką i super aktorstwem to jeszcze tyle uczuć!  Respekt na dzielni, yo!
  • Gwiezdne Wojny. Zawsze uważałam, że obejrzę Gwiezdne Wojny ze swoją bratnią duszą – jestem romantyczką, poza tym to pozwalało mi łatwo wychodzić z dialogów, w których psycho fani chcieli mi odebrać tytuł naczelnego geeka, bo nie widziałam Starych Warsów – ale w tym roku się poddałam i obejrzałam pierwszą część. A potem ze swoim przyjacielem kolejne trzy. Film ma swoje wady: Luke’a jako głównego bohatera na przykład xD, ale sama trylogia jest tak urocza, że z pewnością do niej wrócę. Poza tym… Han Solo, ludzie! Tyle miłości <3 On i Chewie są nie do przebicia. No i Leia to ostra babka też jest, takie kobiece postaci to ja rozumiem ^^
  • Łauma. Teatr nie jest moją muzą i pójście do Wałbrzyskiego Teatru na Łaumę było z mojej strony wyjściem poza strefę komfortu. Okazało się całkiem przyjemnym wyjściem. Sztuka była na podstawie komiksu sprzed ośmiu lat, który to wygrał jakieś nagrody i który ze względu na to przeczytałam, ale zaraz również zapomniałam. Sztuka zdecydowanie lepiej wypadła i przez chwilę zapragnęłam być nawet osobą, która chodzi do teatru. Przez chwilę.
  • Nothing But Thieves. To prawdopodobnie mój ulubiony zespół. Charlie mówi, że są zbyt dramatyczni, ale to chyba to mnie do nich przyciąga. Grupa pochodzi z Southend on Sea obok którego mieszkałam przez dwa lata, ale którego również nigdy nie zwiedziłam. A szkoda… Tak czy siak w 2017 wydali nową płytę: Broken Machine, a moje życie nabrało nowego smaku. Obecnie – niemal pół roku później – wciąż słucham tego krążka. Rzućcie uchem: I was just a kid
  • Imię Wiatru. Jedna z tych powieści fantasy, które zmieniłyby zdanie mojej mamy na temat powieści fantasy (nie darzy ich wielkim szacunkiem), gdyby raczyłaby poświęcić jej trochę czasu. Książka jest nie tylko wciągająca, ale ma w sobie coś, co ma niewiele książek: wydaje się całkowicie prawdopodobna. Nie, że człowieczość, dramatyczność czy życiowość, nic z tych rzeczy, po prostu fantastyczne pisarstwo. Z całego serca polecam! Poza tym słuchy niesą, że Sam Raimi ma to ekranizować…
  • Lego Batman. Wiem jak to brzmi, ale Lego Batman jest zajebisty. Najlepsza komedia roku i do tego wygrywa w moim osobistym plebiscycie na najlepszą rozrywkę. Na dobrą sprawę nie trzeba lubić ani Lego, ani Batmana (nie wiem, kto jest takim dzikusem, żeby nie lubić chociaż jednej z tych rzeczy, ale ok), żeby się świetnie bawić na seansie. Batman & Joker FOREVER!

I to by było na tyle, Kociaki. A co popkulturowego Wam zapadło w dusze po 2017? Mam nadzieję, że więcej niż mi!

Buziaki,

Maddie B.

:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *