Zakopane, czyli czy ryba jest wegetariańska

Jedno z podstawowych pytań to: wolisz góry czy morze? Do niedawna moja odpowiedź brzmiała „stanowczo morze”… a potem pojechałam do Zakopanego i zdałam sobie sprawę, że chociaż mieszkam w górach, to nie mam o nich bladego pojęcia! Piękno i majestat zakopiańskich widoków zaparł mi dech w piersiach. Można tu dostrzec prawdziwą potęgę i ogrom natury. To miasto chowa się w cieniu gór, nie na odwrót!

 

(tak – ten mały człowieczek w środku to ja xD)


Zakopane to miasto sprzeczności: po jednej stronie masz majestat natury, Tatry powstałe jakieś 10-15 mln lat temu, a po drugiej H&M, t-shirty z memami i McDonalda. Idąc przez Krupówki, mijasz znane sklepy sieciowe, ale gdy tylko spojrzysz w górę, możesz dostrzec Giewont, Śpiącego Rycerza*. Ciężko jest wyczuć prawdziwy góralski klimat, wszystko to jest takie trochę plastikowe i udawane, bo chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Niemalże wszystkie budynki są zaprojektowane w stylu witkiewiczowskim, ale gołym okiem widać, że to ściema, bo bywa, że budynek, na który patrzysz to… Biedronka**.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale wystarczy wyruszyć kawałek poza miasto, żeby doświadczyć cudu natury. Nie wybrałam się w dalsze trasy w rodzaju wejścia na Rysy, ponieważ ilość genów jakie łączą mnie z kozicami to  0,000001%, a ilość genów łączących mnie z łamagą to 99,9%, ale jeśli chcecie poczytać o wyprawie na najwyższy szczyt Polski, to zapraszam tutaj Swoją Drogą. Ja dostałam się na Gubałówkę (rzecz jasna kolejką linową xD) i na Morskie Oko. I do wielu zakopiańskich barów 😀

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.

Na Gubałówce możesz zjeść, napić się, pograć (jak widać na załączonym zdjęciu z dziwakiem mną ^^), obkupić się w pamiątki, a nawet przejechać zjeżdżalnia grawitacyjną. Piwo jest drogie i rozwodnione, ale pite w takich okolicznościach przyrody smakuje wybornie. Pewnie smakuje jeszcze lepiej, gdy człowiek sam się dowlecze na górę, zamiast wozić tyłek kolejką liniową, ale jak mówiłam: jestem łamagą, nie kozicą!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.

Kwintesencją mojej wyprawy do Zakopanego było Morskie Oko. Nie dlatego, że to trudna trasa – idziesz cały czas chodnikiem 😀 – a dlatego, że to 9,5 km w jedną stronę. Jeżeli jak ja nie jesteś osobą, która prowadzi intensywny tryb życia to nogi staną się twoim wrogiem, nim dojdziesz do celu… nie wspominając o drodze powrotnej. Wygodne buty to podstawa, inaczej będzie Cię trzeba turlać z powrotem***.

Gdy dojdziecie jednak, czeka Was nie tylko zachwycający widok, ale i schronisko Morskie Oko z punktem widokowym i tarasem, na którym można wypić piwo i zjeść bardzo smaczną zupę.

 

 

Według górali – i mieszkańców Zakopanego, którzy góralami nie są, bo to chyba nie jest jednoznaczne, prawda? – ryba to danie wegetariańskie. Także wegetarianie wyruszający do tego ślicznego zakątka Polski, szykujcie się na jedzenie frytek i oscypka… albo na przejście na fleksitarianizm (nie, to nie jest nazwa rodu z kosmosu – to sposób żywienia, gdzie jest się wegetarianinem z… mięsnymi czit dejami**** xD).

Oprócz włóczenia się po górach bez faktycznego wchodzenia na nie, włamywałam się również do opuszczonych domów 😀 W Zakopanem można spotkać wiele opuszczonych chat (jeżeli chatą można nazwać trzykondygnacyjny dom z tarasem większym niż mieszkanie w bloku) i wiele takich, które dopiero się budują.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dopiero po wizycie w Zakopanem dowiedziałam się też, że można się tam natknąć na niedźwiedzia, co sprawiło, że cała wyprawa wydała mi się o wiele bardziej niebezpieczna (chociaż nie schodziłam ze szlaków, na których było mnóstwo turystów, z których każdy mógł posłużyć za tarczę antyniedźwiedzią, gdybym musiała salwować się ucieczką). Kulinarnie nie była to wycieczka życia, bo oprócz oscypka nie spróbowałam żadnej z regionalnych potraw. Miałam ogromną ochotę na kwaśnicę, ale jest ona na mięsie 🙁

Zatrzymałam się na te kilka dni w Butorowym Dworze, który mogę śmiało polecić. Śniadania były serwowane w formie otwartego bufetu, który był naprawdę bardzo porządny. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, a i kawa była niczego sobie. Poza tym można go było zjeść na wielkim tarasie z widokiem na Giewont, a to już było naprawdę coś! Pokój miałam na samej górze; przestronny z wygodnym łóżkiem i oknami jak to poniżej, a i widokiem zza okien wspaniałym!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ceny:

Wjazd na Gubałówkę: 23zł w obie strony
Zjeżdżalnia Grawitacyjna: 7zł
Dojazd z centrum do Morskiego Oka: 10 zł
Wejście na Morskie Oko (a dokładnie do Tatrzańskiego Parku Narodowego): 5 zł
Wjazd na Butorowy Wierch: 13 zł w obie strony

Weźcie ze sobą wygodne buty, a jeżeli chcecie zdobyć własnymi siłami jakiś szczyt – niech to nie będą trampki. Nie bierzcie też walizki, sama popełniłam ten błąd i szybko go pożałowałam, gdy musiałam dostać się do Butorowego Dworu, który jest… tak! Na Butorowym Wierchu 😀

Generalnie Zakopane to magiczne miejsce i jeśli jeszcze tam nie byliście… to czas najwyższy!

Buziaki! Maddie <3

*Powiadają o mędrcy, że Giewont wygląda jak śpiący rycerz, a moim zdaniem wygląda bardziej jak ten potwór z nowego filmu z Jasone Sudeikisem… What’s seen can’t been unseen.

**nie żartuję

***bo wierzę, że Wy Kociaki nie przykładacie łapek do tortury koni, o której możecie poczytać mi. tutaj

****czy dniami jokera jak lubimy nazywać je z Charlie

:

2 Comments

  1. Fru
    Sierpień 31, 2017 / 5:18 pm

    Hih wegetariańska rybka 😁 nie tylko górale mają. W Niechorzu także można takie wege danie zjeść. I broń boziu nie próbuj przekonywać nikogo, że jest inaczej. A popos Zakopanego nigdy nie myślałam o tym miejscu w sposób jaki opisujesz. Pozdrowienia uściski.

  2. Wrzesień 2, 2017 / 2:42 pm

    Oj tak, byłam kiedyś na góralskim weselu i dla wegetarian była ryba XD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *