Motywacja, czyli o mordowaniu słów kilka

Kilka razy w roku, najczęściej na jego początku, ale też przed okresem bikini, nowym rokiem szkolnym itp., decydujemy się zmienić coś w swoim życiu. Zacząć ćwiczyć. Przejść na dietę. Więcej czytać. Założyć bloga. Nauczyć się nowego języka. Pomysłów jest tyle, ile ludzi, ale niewielu udaje się spełnić swoje postanowienia. Zaczynają dietę, ale na pierwszym zakręcie się poddają, nauczą się liczyć po włosku i na tym zakończą.

Można wiele mówić o charakterze ludzkim i o tym, co sprawia, że się tak łatwo poddajemy, ale jest na pewno jedna rzecz, która sprawia, że przemy do przodu – motywacja. Sama zakładam blogi na tumblerze, żeby zmotywować się do ćwiczeń, albo pisania książki. Przeglądam sobie zdjęcia, a potem wizualizuje sobie to wszystko w myślach. Zawsze używam kalendarza – nic mi tak nie pomaga, niż możliwość zapisywania, że owszem – nie poddałam się, wszyscy możecie mi possać!

Problem polega na tym, że jak chcemy coś zacząć, czujemy ten szał motywacji i jesteśmy na kompletnym endorfinowym haju, bo TAK, TO JEST TEN MOMENT!… chcemy to rozgłosić wszem i wobec. Powiedzieć znajomym i rodzinie, że od teraz biegamy 50 kilometrów tygodniowo i uczymy się japońskiego. A to jest bardzo głupi pomysł. I zaraz Wam powiem, dlaczego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  1. W momencie, w którym mówisz komuś, że zaczynasz ćwiczyć i za dwa miesiące będziesz wyglądać jak modelka, w Twoim mózgu zapala się lampeczka o nazwie “OŚRODEK NAGRODY”. Już samo to, że komuś o tym powiesz, wydaje się równoznaczne z zaczęciem. A to bardzo, bardzo źle, bo część tej cudownej motywacji ląduje w trumnie, zabita przez Ciebie gołymi rękoma. Chcesz schudnąć, żeby pokazać się ludziom z innej strony, ale sam fakt przekazania im nowiny, że chudnąć owszem zamierzasz, Twój mózg traktuje jako połowiczne dojście do celu. Tym samym mniej Ci się faktycznie chce ruszyć tyłek.
  2. Nie dasz rady. Zaraz się poddasz! Tak, ty i bieganie! Pochodzisz z tydzień i dasz sobie spokój. Dieta? Chyba dwie, bo jedną się nie najesz. Te jak i inne szalenie inspirujące komentarze są skierowane do każdego, kto chce coś zmienić w swoim życiu. Może wynika to z tego, że Ci ludzie wiedzą, że sami nie daliby rady i oceniają Cię tą samą miarą? A może negatywne myślenie jest tak zakorzenione w polskiej kulturze, że przekazuje się je werbalnie ze względu na tradycję? Tego nie wiem, ale wiem na pewno, że gdy ktoś na starcie mówi Ci, że nie dasz rady… motywacja trochę umiera. Nie tylko dlatego, że jest Ci przykro, ale też po pierwszym tygodniu, łatwiej jest się poddać, gdy ma się taką podkładkę. Mieli rację, nie nadajesz się do tego. Lepiej dać sobie spokój. A to jest gówno prawda! 

Tak więc moja rada brzmi następująco: siedź cicho i rób swoje. Jak prawdziwy ludź sukcesu! Z tej okazji mam dla Ciebie motywację prosto z serca^^

 

Walczcie o swoje, Kociaczki!

Maddie B.

:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *