RZYMSKIE WAKACJE

Prawdziwe uroki miasta odkrywa się, gdy człowiek się zgubi, ale jakoś mi się nie udało. Może dlatego, że miałam ośmiostronnicowy opis tego, co będę robić krok po kroku i mapkę. Oczywiście, gdy dotarłam już na miejsce i realia dały mi płaskiego, uznałam, że plany są dla nudziarzy i będę się ich trzymać dość luźno. Co wyszło mi na zdrowie.

A w Rzymie potrzeba dużo zdrowia.

2016-04-14 15.59.56 HDR

2016-04-13 16.31.455

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po pierwsze, czego można się było domyślić, większość turystów, to idioci. Głośni, z kijkami selfie, którzy zamiast patrzeć na zabytki, muszą koniecznie użyć ich jako tła dla swoich twarzy. Bo to szalenie ważne. Nie to, żebym miała coś do selfie, ale stanie pół godziny i zasłanianie piety watykańskiej i machanie tym diabelnym kijkiem wokół, tylko po to, żeby uchwycić swój lepszy profil, nie widzi mi się jako przejaw inteligencji. Just saying.

2016-04-15 21.25.41

2016-04-14 12.35.292016-04-14 12.12.25

 

Po drugie: nagabywacze. Uliczni sprzedawcy przechodzą samych siebie. Są WSZĘDZIE. Niemal na Ciebie wchodzą, zaczepiają Cię, pierdolą od rzeczy i ogólnie, gdybym miała broń, to były takie momenty, że mogłabym się nie powstrzymać i jej użyć. Nawet, jeśli chcesz coś kupić, ich wojenne niemal okrzyki, same chowają Ci forsę z powrotem głęboko do portfela.

2016-04-13 17.55.37

Po trzecie: informacje turystyczne i wskazówki dotyczące atrakcji, są średnio powiedziawszy: mętne, a same zabytki są ukryte, niczym na mapie skarbów. Ja byłam przekonana, że taka Fontanna di Trevi będzie położona na większym placu, a gnieździ się ona pomiędzy kamieniczkami, jakby ją specjalnie schowali. Bandyci!

2016-04-13 19.31.15 HDRghjkn

2016-04-13 18.01.01

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po czwarte: angielski nie jest mocną stroną rzymian. Tak samo jak umiejętność prowadzenia samochodu i zachowania się na drodze. Nauka włoskiego może nie jest niezbędna, ale jakiś podręczny mini słowniczek podróżnika jest w cenie, tak samo jak oczy dookoła głowy podczas przechodzenia przez ulicę. Wiem co mówię, bo na pasach prawie przejechał mnie skuter xD Piękne czasy.

2016-04-14 17.18.35 HDR

Rzecz jasna, nie będę tylko marudzić, bo Rzym to Wieczne Miasto, czy mi się to podoba czy nie. Co poniektóre zabytki to kupa kamieni (lepiej oświetlona niż ulica kupa kamieni, ale wciąż), ale taki Panteon czy Koloseum robią wrażenie. Szczególnie Panteon. Jest to miejsce, które obudziło we mnie dziwne uczucia. Pomimo kilkunastu ulicznych sprzedawców, podrzucających przed wejściem jakieś migające gówno, które próbowali wszystkim wcisnąć za kilka euro, to miejsce wciąż tchnie czymś szczególnym. Zmusza cię do pokory, mówi: patrz, minęły stulecia, a ja wciąż tu stoję, umrzesz nędzny człowieku, a ja dalej będę tu stać. To jest, kurwa, majestatyczność.

2016-04-15 20.06.21jhbnm

Poza tym moi drodzy… PIZZA. Och, pizza! Gdyby mogła wyjść za nią za mąż, zrobiłabym to bez wahania (wybacz Ed). Chciałam zrobić jakieś zdjęcie, ale jak tylko ją podawali, to zapominałam i orientowałam się, zjadłszy już połowę. Nie można mnie za to winić.

2016-04-14 11.47.39

2016-04-14 11.35.10

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do tego na zamku św. Anioła znalazłam kilka prawdziwych darów sztuki. Między innymi to wspaniałe dzieło, przedstawiające jednorożca wąchającego palec tej pani, której mina mówi, że byłaby ciężkim przeciwnikiem w pokera i… fanfary: popiersie Lorda Voldemorta! (Tak to zeszyt Slytherina i tak, robiłam to zdjęcie, umierając ze śmiechu, podczas gdy turyści mijali mnie z niepewnymi minami).

2016-04-15 17.07.452016-04-15 17.21.28

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I na koniec, żeby nie było, że jestem kompletnie bezużyteczna, mam też kilka porad dla podróżujących do Rzymu:

1.Nie udawaj, że zwiedzisz wszystko. Jeśli masz tylko kilka dni, skup się na absolutnych podstawach (tych, które dyktują Ci serce, a nie ludzie mówiący: duuh! musisz zobaczyć to i to!) zamiast biegać od jednego zabytku do drugiego.

2. Jeśli naganiają Cię to restauracji, nie idź tam. Szukaj miejsc na uboczu, takich, w których jadają tubylcy, tam jedzenie jest najlepsze i najtańsze.

3.Zainwestujcie w roma pass. Cała komunikacja miejska jest darmowa z tą przepustką, pierwsze dwa muzea również, a następne bilety są liczone w cenie ulgowej. Jedyny minus – nie jest akceptowana w Watykanie.

4.Forum Romanum to podstępny skurwiel. Lepiej się kogoś zapytać gdzie jest wyjście, gdy już wam się znudzi, bo jeśli naiwnie zaczniecie iść za wskazówkami postawionymi na placu to daleko nie zajdziecie.

5.Jeśli nie macie sporych problemów zdrowotnych, wejdźcie na kopulę na kaplicy św. Piotra. Widok zapiera dech w piersiach i chociaż schody to jakieś nieporozumienie (jeśli kupicie droższy bilet z windą, wciąż pozostaje do przejścia 351 schodów, z czego nie są to zwykłe schody) to warto, bo gdy już zejdzie się z kopuły, w połowie trasy, jest wyjście na dach, gdzie można odpocząć i napić się piwa (tak, tak – sprzedają piwo na dachu Watykanu, hajs nie śmierdzi).

2016-04-15 14.04.40 2016-04-15 14.21.58 2016-04-15 14.19.19 2016-04-15 14.21.46

 

 

 

 

 

 

 

Oto dach Watykanu i sławetna kopuła pełna schodów. Po lewej jest sklepiczek z piwkiem i pizzą, która jest właściwie bułką pitą z jakimś sosem. Żyć nie umierać.

2016-04-15 14.40.44

I to na tyle moi mili. Następny przystanek na drodze pełnej przygód – Dublin! Cheers!

Maddie B

 

1 Comment

  1. Tina
    Wrzesień 23, 2017 / 1:47 am

    Zazdroszcze, mam nadzieje, ze kiedys tez uda mi sie pojechac do wloch.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *