WYZWANIE 52 KSIĄŻEK 2016 – PIERWSZY KWARTAŁ CZĘŚĆ 2

A oto i ciąg dalszy następuje!

panikaLauren Olivier „Panika”

„Panika” to dramat młodzieżowy o grze nazwanej – niespodzianka! – panika. Dzieciaki wpłacają po dolarze każdego dnia liceum, a pod koniec liceum organizują bardzo niebezpieczne zawody, których to laureat otrzyma całą forsę. Książka chociaż wydaje się dość surowa, ogólnie ma pozytywny wydźwięk i dobrze się ją czyta. Po skończeniu człowiek ma optymistyczne podejście do świata. Przez jakieś piętnaście minut, bo potem zapomina, co właśnie przeczytał.

Jak letnia herbata – wypijesz jak nie ma nic innego, ale wolałbyś ciepłą, albo schłodzoną.

 

 

 

wiedzma z lustraMaggie Stievfater „Wiedźma z lustra”

Trzecia część „The Raven Cycle”, jednej z moich ulubionych serii. Opowiada historię Blue i jej paczki, którzy szukają zaginionego walijskiego króla Glendowera – króla kruków – złożonego do snu kilka setek lat wcześniej w okolicach miasteczka w Wirginii. Jak to bywa z Maggie Stiefvater, akcja idzie do przodu wolno i chociaż zbliżamy się wreszcie do odkrycia co poniektórych tajemnic, na ich miejsce zaraz pojawiają się kolejne i kolejne. Historia jednak skupia się na emocjach głównych bohaterów i mi to pasuje, bo jestem fanką onirycznego, empatycznego stylu pisania Maggie. Mogłaby napisać instrukcje obsługi mikrofali, a ja i tak bym przeczytała.

Perełka, ale jestem psychofanką, więc moja opinia nie jest obiektywna.

 

 

dziewczyna z pociaguPaula Hawkins „Dziewczyna z pociągu”

A oto i historia Rachel Adams, alkoholiczki, która zdecydowanie zbyt dużo czasu spędza w pociągu. Historia jest pisana z punktu widzenia pierwszej osoby, ale chociaż widzimy przedstawiony świat przez okno trzech umysłów, pokazuje nam on tylko tyle, na ile autorka nam pozwoli. Z początku miałam mieszane uczucia, co do tej powieści, ale im dalej w las, tym robi się lepiej. Rachel, chociaż kompletnie szalona, ma wrażenie, że wie coś, co dotyczy sprawy zaginięcia kobiety, której dom mija codziennie w pociągu, a na której to punkcie, ma „lekką” obsesję. Zaczyna się zagłębiać w tę historię, a cała akcja zacieśnia się i zacieśnia i budzi coraz większy niepokój. Do tego zakończenie wyjątkowo udane.

Absolutnie nie dziwię się, że książka zyskała taką popularność. Zasłużenie.

 

 

magoniaMaria Davhana Headley „Magonia”

Aza Ray jest chora: nie może oddychać i umiera z każdym dniem. Aż wreszcie odchodzi, ale nie do świata pozagrobowego, a do świata Magonii, morskiego królestwa w powietrzu, zawieszonego między ziemią a kosmosem. Do tego momentu książkę można jeszcze znieść, ale potem robi się zdziwniej i zdziwniej. Bardzo doceniam ludzką wyobraźnię, ale czasem trzeba jednak sobie postawić pewne granice. Co prawda, gdyby jedynym problemem tej książki była zbyt wybujała wyobraźnia autorki, można by nazwać „Magonię” dobrą powieścią, ale nie można. Nie mam zbyt wielkiego szacunku do autorów, którzy nie potrafią wytłumaczyć świata przez siebie stworzonego, a pani Headley, nie raz, nie dwa, posiłkuje się niewiedzą bohaterów, żeby nie musieć tłumaczyć niuansów tego, co sama stworzyła.

Odlecam. Nie ma takiego słowa? Już jest. Odlecam.

 

po zmierzchuAlexandra Bracken „Po zmierzchu”

Zakończenie trylogii „Mroczne umysły”. Ruby, dziewczyna, która przez niemal całą swoją adolesencję musiała udawać, że jest kimś, kim nie jest, staje przed ostatecznym wyzwaniem: musi wyswobodzić obóz dla dzieci posiadających nadnaturalne zdolności, z którego uciekła. Wraz ze swoimi przyjaciółmi i dziećmi, które uratowała, planuje akcję wyzwolenia tysiąca istnień. Są dramaty, romanse, krew i poświęcenia. A do tego wszystko czyta się szybko i sprawnie.

Bardzo udane podsumowanie historii. Nie mówię, że powaliła mnie na kolana, ale na pewno pozwoliła mi bardzo przyjemnie spędzić czas.

 

 

 

 

krotka historia czasuStephen Hawking „ Krótka historia czasu”

Jedna z tych książek, które sprawiają, że człowiek czuje się głupszy i mądrzejszy za jednym zamachem. Jak powstał wszechświat? Czy bóg istnieje? Czy jest jedna teoria, która może opisać świat? Czym są czarne dziury? Czy coś może być szybsze od światła? Hawking odpowiada na te pytania w taki sposób, że kompletny laik (taki jak ja) rozumie odpowiedź i sam sobie potrafi zadać kolejne pytanie. Tu właśnie powstaje problem: bo za każdą odpowiedzią, kryje się następne pytanie. I następne. Aż do człowieka dociera, że nic nie wie, ale jest to niewiedza poparta dowodami, a to już coś.

Miłość bardzo i miłość mocno. Normalnie przeczytam jeszcze raz, żeby wreszcie zrozumieć.

 

 

deadpoolBrain Posehn, Gerry Dugan „Deadpool. Martwi prezydenci”

Szalony nekromanta, który uważa, że Stany Zjednoczone pogrążają się w chaosie, wybudza z wiecznego snu umarłych prezydentów, żeby ci zrobili z tym wszystkim porządek. Niestety zombie prezydenci mają inne zdanie na temat tego, co świeżo ożywiony człowiek ma robić ze swoim czasem. Nie jest to, oczywiście, nic miłego. Szybko staje się jasne, że Avengersi nie mogą otwarcie walczyć z szanowanymi prezydentami, bo jak to wygląda w oczach zwykłego ludu, gdy Kapitan Ameryka spuszcza wpier… bije Abrahama Lincolna? Tutaj na ratunek rusza Deadpool, po którym nikt i tak nie spodziewa się nic dobrego. Nikt oprócz czytelników, a tych nasz nieumarły, czerwony przyjaciel nie zawodzi.

Deadpool na prezydenta!

 

 

lady midnightCassandra Clare „Lady Midnight”

Emma i Julian są parabati, czyli wojownikami połączonymi więzem najwyższej przyjaźni. W ich mieście dochodzi do serii morderstw, a zwłoki, które znajdują, okazują się pokryte napisami w nieznanym języku. Tym samym, którym pokryte były ciała rodziców Emmy, zabitych pięć lat wcześniej. Dziewczyna postanawia dowiedzieć się, kto stoi za tymi zbrodniami i dokonać zemsty. Dowiadywanie się tego zajmuje jej sześćset pięćdziesiąt osiem stron. No sporo. Niektóre akcje i opisy są rozwleczone do granic przyzwoitości. Nie zrozumcie mnie źle, jeśli chodzi o świat Nocnych Łowców, to jestem pierwsza w kolejce po tytuł zagorzałej fanki, ale co za dużo, to niezdrowo. Na początku trzyma w napięciu, chociaż rozwlekłość tekstu wpływa na to w dalszej części książki. Zakończenie jednak powala.

Ja tam łapię swój seraficki miecz i czekam na kolejną część.

 

Minęło czternaście tygodni, a ja mam za sobą czternaście książek. Czyli akurat. Smutek tak przysiadać do największej pasji tylko z uporu, ale dorosłość zabija w człowieku prawdziwe miłości…

Żartuję! Po prostu za dużo piję i literki mi się plączą!

See ya!

Maddie B

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *