Wyzwanie 52 książek 2016 – pierwszy kwartał – część 1

Tak to już się stało, że kiedyś nauczyłam się czytać i do teraz się nieodumiałam. W 2015 roku podjęłam nawet wyzywanie przeczytania 52 książek, ale niestety poległam. Przeprowadzka do Anglii, pisanie własnej książki i rozpoczęcie czytania w obcym języku, źle wpłynęły na moje statystyki. Dlatego w tym roku postanowiłam nie dać dupy. To znaczy… Postanowiłam podołać temu zadaniu!

Oto podsumowanie pierwszego kwartału… Werble!

raz wiedzmie smierc

Kevin Hearne „Raz wiedźmie śmierć”

Druga część „Kronik Żelaznego Druida”, opowiadających o irlandzkim druidzie Atticusie O’Sullivanie, który znowu musi zmierzyć się z szalonymi boginiami i próbującymi go zabić demonami i wiedźmami. Biedak ma pełne ręce roboty, ale jak zawsze wszystkiemu stawia czoła z humorem. Cała historia to taka książka-komiks. Nie ma obrazków, ale jest pisana językiem, który przywodzi mi na myśl historię graficzne. To samo w sobie jest ogromnym plusem, poza tym uwielbiam jego side kicka, Oberona. No i Atticus jest sexy druidem – nie dość, że blondynem to jeszcze irlandczykiem. I jak tu się nie zakochać?

Rozrywka pierwsza klasa, zaraz zabieram się za trzecią część… i czwartą! I wszystkie kolejne.

 

 

przemiana

Michelle Hodkin „Mara Dyer. Przemiana”

Kolejna kontynuacja. Pierwsza część dotyczyła – niespodzianka! – Mary Dyer, dziewczyny, która potrafi sprawić, że to, co sobie zażyczy się spełnia. Prawdopodobnie. I jeśli pierwsza część była mroczna i całkiem przyjemna, to jej kontynuacja jest już tylko odmóżdżona. Postaci wciąż są ciekawe, a historia wieje nutką szaleństwa i lekkim mrokiem, ale jest to „równoważone” przez akcje rodem z Disney Channel. Może i dałoby się to jeszcze znieść, gdyby nie zakończenie, które jest tak naiwne i głupie, że nawet nie przeczytałam epilogu, bo mnie wuj jasny strzelił. Zamiast czytać trzecią część, lepiej sobie uciąć drzemkę.

Trąci kozłem. Tylko dla psychofanów Noah Shaw.

 

 

 

cress

Marissa Meyer „Cress”

Trzecia część „Sagi księżycowej”. Pierwsza była wersją science fiction Kopciuszka, druga Czerwonego Kapturka, a teraz Marissa wzięła na tapetę Roszpunkę. Tytułowa bohaterka jest zamknięta od wielu lat na pokładzie satelity, z której to hakuje ziemskie komputery dla królowej Lewany, żeby te nie wykryły wrogich statków unoszących się na orbicie okołoziemskiej. Do tego wojna na ziemi wrze. Postaci z dwóch pierwszych książek mają pełne ręce roboty – w tym odnalezienie Cress (która jest po ich stronie) i uratowanie jej z ”wieży”. Powieść jest przepełniona akcją po same brzegi.

Bardzo udana kontynuacja.

 

 

 

 

winter

Marissa Meyer „Winter”

Czwarta i ostatnia część „Sagi księżycowej”. Do szalonego tria: cyborga, farmerki i hakerki, dołącza lunarska książniczka, Winter, która jest bardzo science i bardzo fiction wersją Śpiącej Królewny. Jest to część najdłuższa i niestety najnudniejsza. Bohaterów jest multum, akcji ogrom i to nie powinno się dłużyć, ale się dłuży. Zakończenie jednak ratuje wszystko, bo nie jest przesłodzone, ale i tak lekko mnie wzruszyło (zwłaszcza ze względu na Cinder, która przez całą szalenie długą akcję czterech części pozostaje tak samo racjonalna i fajna, jak była na początku, piąteczka pani Meyer).

Przydługie, ale nie takie złe podsumowanie sagi.

 

 

 

 

jak pisac

Stephen King „Jak pisać. Poradnik rzemieślnika”

Pierwszy poradnik na liście. Ogólnie nie cierpię poradników, jednak tym dotyczącym pisania nie mogę się oprzeć, chociaż zawsze jestem po ich przeczytaniu rozczarowana. Problem z radzeniem komuś jak pisać, jest taki, że większość ludzi narzuca laikom jak dokładnie wykonywać tę czynność, a to nie robienie lepienie pierożków: każdy musi znaleźć swój własny głos, który przeleje na papier i jeśli zbytnio będzie się sugerował książkami typu „Pisz tak jak ci karzę. To jedyna słuszna droga”, to pisarzem nie zostanie. King jednak napisał poradnik, który nie wskazuje ci drogi, ale podpowiada jak znaleźć swój rytm marszu i co zrobić, gdy trafisz na rozwidlenie (ależ alegoria!). Ja tam się zakochałam.

Książka dla ludzi, którzy piszą lub po prostu tworzą fabuły (gry, komiksy, scenariusze). I dla fanów Kinga. I książek.

 

 

 

sinner

Maggie Stievfater „Sinner”

Czwarta część… trylogii „Wilkołaki z Mercy Falls”. Tym razem historia nie dotyczy Sama i Grace, a ich przyjaciół: Cole’a i Isabel. Cała książka to dużo emocji, mało zdarzeń. Dla Cole’a – gwiazdy rocka, która rzuciła używki – przemiana w wilkołaka jest jak narkotyk i chociaż to ciekawe podejście do tematu, to nie ma w tym tego niebezpieczeństwa, które niosło wilkołakowanie w Mercy Falls. Bez groźby śmierci wiszącej w powietrzu, paranormalna część książki całkowicie ginie pod resztą fabuły, która dotyczy nieuniknionego upadku Cole’a na samo dno. I to się nawet ratuje. Stievfater wie jak stworzyć porządne postaci, które niosą fabułę do przodu, bez pchania samej akcji.

Smaczek dla fanów Maggie i sexy postaci.

 

 

CDN.

Maddie B <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *