„To”, czyli o strachu słów kilka

Koulrofobia, czyli lęk przed klaunami, to nie taka rzadka przypadłość. Jak się okazuję na tę fobię cierpi około dwóch procent populacji, także jeśli jesteś hipsterem, musisz wybrać sobie mniej mainstreamowy strach. Sama należę do zacnego grona tych, którzy nie ufają ludziom malującym sobie sztuczne uśmiechy na twarzy, ale kocham Kinga. I jak to jest w przypadku uczuć: miłość w konsekwencji zawsze pokonuje strach.


Czytaj dalej Kociaku!

Maraton The Defenders

Przeczytałam już wiele recenzji na temat The Defenders i większość z nich wcale nie była pochlebna. A jeśli mówiła, że dobra rozrywka, to i tak wytykała setkę błędów. Uznałam jednak, że zasięgnę opinii najlepszych… czyli swojej! Po co spać, kiedy można zrobić Netflix and chill w towarzystwie nachosów?!

Czytaj dalej Kociaku!

Zakopane, czyli czy ryba jest wegetariańska

Jedno z podstawowych pytań to: wolisz góry czy morze? Do niedawna moja odpowiedź brzmiała „stanowczo morze”… a potem pojechałam do Zakopanego i zdałam sobie sprawę, że chociaż mieszkam w górach, to nie mam o nich bladego pojęcia! Piękno i majestat zakopiańskich widoków zaparł mi dech w piersiach. Można tu dostrzec prawdziwą potęgę i ogrom natury. To miasto chowa się w cieniu gór, nie na odwrót!

 

(tak – ten mały człowieczek w środku to ja xD)

Czytaj dalej Kociaku!

10 FILMÓW NA ZŁAMANE SERCE

Wszystko ma swój koniec. Twoja miłość go miała? Więc wiesz co? Twój żal też będzie go miał! Jestem tu, żeby Ci powiedzieć, że chociaż teraz wydaje Ci się, że ta osoba to ta jedyna, przy której zaznasz szczęścia… to się grubo mylisz. Bo gdyby tak miało być, to nie byłabyś/byłbyś teraz nieszczęśliwa/y. Ha! Jednak galopująca depresja a zdrowy rozsądek to dwie różne rzeczy, a piękna, dobrze się kończąca miłość jest wszędzie wokół nas… Bleeh! Nie tego nam teraz potrzeba, Kociaki! Teraz czas na nieszczęście ludzkie! Wszyscy na pokładzie? Oto lista dziesięciu filmów o ludziach, którzy mają gorzej niż Ty!


Czytaj dalej Kociaku!

ROMA


CIAO ROMA! Witamy w Rzymie, wiecznym mieście. Przyznam szczerze, że pomimo niesamowitej architektury, cudownych willi i wspaniałej roślinności czułam się tu trochę zagubiona. Oczywiście nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam wielkie miasta. Dobrze czuję się w Warszawie, Londynie czy wsiowym Amsterdamie. Wielkomiejski pęd, dostarcza mi energii, jestem niczym ryba w maśle, do rzeczy jednak! Pomogę wam dziś przygotować się psychicznie na Rzym i opowiem co nieco o sprawach organizacyjnych. Let’s go! Czytaj dalej Kociaku!